Czy wiesz, że: dwa oblicza przeciwko "Oranje"

2016-06-19, 09:50   A A A   drukuj   Michał Hasik

fot. Wikimedia Commons
W eliminacjach do mistrzostw Europy w Jugosławii w 1976 roku przyszło nam mierzyć się z naszpikowaną gwiazdami reprezentacją Holandii. Dwumecz wypadł na remis, ale to „Pomarańczowi” cieszyli się z awansu.

W eliminacjach do EURO 1976 trafiliśmy do jednej grupy m.in. z Włochami oraz Holandią. Awans uzyskiwała tylko jedna ekipa. W reprezentacji „Oranje” roiło się wtedy od gwiazd światowego formatu. Johan Neeskens, Cruyff, Rep czy Krol – to oni tworzyli trzon drużyny, która rok wcześniej pod wodzą Rinusa Michelsa dotarła do wielkiego finału mistrzostw świata w RFN, prezentując futbol totalny. 

10 września 1975 roku w swoim czwartym meczu eliminacyjnym zagraliśmy na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Holendrami. Na trybunach zasiadło 85 tys. osób, większość ściśnięta na ławkach, głowa w głowę. „Oranje” przyjechali do Polski w najmocniejszym składzie. Plotkowano, że Cruyff, podpora amsterdamskiego Ajaksu, przed meczem łyknął koniaku, zapewne po to, by pobudzić sobie krążenie. Polacy od początku byli mocno zdeterminowani, utrzymywali się przy piłce i parli do przodu. Do przerwy było 2:0 dla naszych, w drugiej połowie dwa trafienia zaliczył Andrzej Szarmach. Holendrzy byli w stanie odpowiedzieć tylko jedną bramką autorstwa  René Van de Kerkhofa. To był perfekcyjny mecz w wykonaniu „Orłów Górskiego”. W opinii ekspertów, pojedynek z „Oranje” był najlepszym, a na pewno najefektowniejszym spotkaniem w historii występów „Biało-Czerwonych”. Ciekawostką był fakt, że gospodarze pojawili się na murawie stadionu w koszulkach z czerwonym orłem na białym tle! Błąd popełniła firma Adidas, ale nie było już czasu na wyprodukowanie nowych kompletów strojów.

Rewanż odbył się w październiku tego samego roku na Olympisch Stadion w Amsterdamie. Holendrzy zafundowali nam srogi rewanż za wyjazdową porażkę. Grali szybko i z rozmachem, niesieni odgłosem wydobywającym się z 56 tysięcy gardeł. Gospodarze wygrali 3:0 po golach Neeskensa, Geelsa i Thijssena.  Polacy ostatecznie na EURO nie pojechali, mając tyle samo punktów, ale gorszy bilans bramkowy od reprezentacji „Oranje”. – Bolała ta porażka z Amsterdamu, nie musiała być taka wysoka – martwił się Grzegorz Lato.
Powrót | Źródło: Wyborcza.pl/Onet.pl/materiały własne
 

Komentarze

Komentarz zanim zostanie opublikowany, poddany jest weryfikacji. Jeżeli jego treść nie łamie regulaminu strony, będzie opublikowany.

Brak komentarzy.