Czy wiesz, że: Hubert Wagner uciekał przed mafią pod ostrzałem pistoletów?

2015-09-20, 09:12   A A A   drukuj   Michał Hasik

fot. Wikimedia Commons/Lukasz2
Czy wiesz, że w trakcie mistrzostw świata w siatkówce w 1974 roku trener polskiej reprezentacji Hubert Wagner miał incydent z udziałem mafii? Został wywieziony za miasto, skąd boso uciekał do hotelu. 

Podczas trwania mistrzostw Hubert Wagner, dzięki znajomości ze Stanisławem Podburką, który prowadził wówczas kobiecą kadrę gospodarzy, czyli Meksyku, poznał dwie reprezentantki tego kraju – siostry bliźniaczki. Wagner umówił się z jedną z nich na randkę w parku. W pewnym momencie na randce pojawili się mafiosi. Polski trener został siłą wepchnięty do samochodu i wywieziony za miasto, gdzieś na pustynię. W połowie drogi samochód zatrzymał się na poboczu na sikanie. Wagner wykorzystał chwilowe gapiostwo szefa porywaczy i bez butów, biegnąć po kamieniach, udał się w drogę powrotną. Jego ucieczka przypominała film sensacyjny rodem z Hollywood – nad głową trenera świszczały pociski. Powrót do hotelu zajął mu kilka godzin.

Wagner nie wziął udział w popołudniowym treningu, co zaniepokoiło drużynę siatkarzy. Po powrocie do hotelu Andrzej Warych, asystent Wagnera, natknął się na niego w pokoju hotelowym – uciekinier był przestraszony i wycieńczony z wysiłku, z widocznymi śladami pobicia na ciele, bez butów, z pokrwawionymi stopami. Sytuacja była bardzo poważna. Prawdopodobieństwo, że lokalna mafia odnajdzie Wagnera było spore, dlatego postanowiono poinformować o całym zajściu kierownictwo zespołu. W celach bezpieczeństwa kolejne noce Wagner spędził w innym hotelu, w którym były zakwaterowane kobiece drużyny. Miał do własnej dyspozycji osobistą ochronę. Rozważano nawet, aby decydujące mecze poprowadził z ławki trenerskiej Andrzej Warych. Ostatecznie pozwolono pierwszemu selekcjonerowi dyrygować zespołem, gdyż Warych nie czuł się psychicznie na siłach przejąć jego obowiązki.

Ostatnie spotkania, pod wodzą Wagnera, polscy siatkarze rozstrzygnęli na swoją korzyść. Po ciężkim, lecz wygranym boju z NRD (3:2), łatwo pokonali Rumunię 3:0. Na zakończenie zmierzyli się z reprezentacją Kraju Kwitnącej Wiśni. Nasi musieli gonić wynik po porażce w pierwszym secie. Ostatecznie wygrali 3:1, zapewniając sobie końcowy triumf w zawodach. Świętowaniu nie było końca. Impreza w hotelu zakończyła się dopiero nad ranem. Rachunek uregulował tego samego dnia szef FIVB Ruben Acosta.
 

Komentarze

Komentarz zanim zostanie opublikowany, poddany jest weryfikacji. Jeżeli jego treść nie łamie regulaminu strony, będzie opublikowany.

Brak komentarzy.