Nemecky musiał uznać wyższość Polaka

2012-12-15, 09:10   A A A   drukuj   Przemysław Popek

Mamy 8. stycznia 1929 roku w Smokowcu na Czechosłowacji odbywają się zawody narciarskie z udziałem polskiej ekipy.

Zawody mają odbywać się w doborowym towarzystwie, wśród zawodników cała czołówka gospodarzy z Ottokarem Nemeckym na czele. Nemecky to nie byle kto, w 1925 roku triumfował w zawodach FIS w Jańskich Łaźniach (uznanych potem za pierwsze Mistrzostwa Świata) w kombinacji norweskiej. Zresztą wówczas nasi południowi sąsiedzi byli jednymi z najlepszych na świecie. Start zaplanowany był na 8:30, jednak na starcie zabrakło Rudolfa Purkerta i wszyscy oczekiwali na jego przyjazd. Zawodnik spóźnił się na dwa pociągi i ledwo dojechał na dziesiątą.

Wreszcie mogli ruszyć na piętnastokilometrową trasę. Wygrał zawodnik z Polski, oznaczony szczęśliwą trzynastką - Bronisław Czech z czasem 1:07,44. Za nim reprezentant gospodarzy Nemecky – 1:11,04. Na trzecim miejscu inny narciarz znad Wisły Zdzisław Motyka. Dwa dni później rozegrano konkurs skoków w nich najlepszy okazał się Sigmund Ruud z Norwegi, drugi był Nemecky, zaś trzeci nasz Czech.

- Mam wrażenie, że nie spodziewali się takiego czasu po polskim zawodniku. Ja sam nie przypuszczałem, że w takiej konkurencji będę pierwszy – nie krył swojego zadowolenia na łamach Przeglądu Sportowego Bronisław Czech. Jedno jest pewne 8. stycznia 1929 roku był niezwykle ważnym dniem dla polskiego narciarstwa.

 

Komentarze

Komentarz zanim zostanie opublikowany, poddany jest weryfikacji. Jeżeli jego treść nie łamie regulaminu strony, będzie opublikowany.

Brak komentarzy.