Notatka z życia: Tomasz Hopfer

2014-04-24, 09:22   A A A   drukuj   Piotr Stokłosa

fot. morguefile.com/GaborfromHungary
Dokładnie 79 lat temu urodził się Tomasz Hopfer, jedna z największych gwiazd polskiej telewizji lat 70. Ten dziennikarz sportowy zasłynął nie tylko z prowadzenia programów takich jak „Studio 2” czy „Bieg po zdrowie”, ale także z roli propagatora biegów ulicznych. To właśnie z jego inicjatywy zrodził się Maraton Pokoju, protoplasta dzisiejszego Maratonu Warszawskiego.

Tomasz Hopfer urodził się 24 kwietnia 1935 roku w Warszawie. Zanim zajął się dziennikarstwem sportowym, które z czasem przyniosło mu ogólnokrajową sławę, z powodzeniem próbował swoich sił w wyczynowym sporcie. Był lekkoatletą warszawskiej Spójni, reprezentantem Polski, a także dwukrotnym mistrzem kraju w sztafecie 4x400 metrów. „Lekkoatletyka przypadła mi do gustu”*, pisał we wspomnieniach, które w 1992 roku w książce „Tytani mikrofonu” opublikował Bogdan Tuszyński. „Biegałem średnie dystanse 400 i 800 metrów. Złośliwi twierdzili, że biegałem ładnie, ale wolno, że przedkładałem estetykę ruchu nad zwycięstwo”, zaznaczał.

Podczas swojej krótkiej przygody z bieganiem Hopfer dał się zapamiętać jako utalentowany średniodystansowiec, któremu jednak w poważnej karierze przeszkodziło wątłe zdrowie. „Szybko spasowałem. Kontuzje i choroby wyeliminowały mnie z czynnego życia sportowego”. Tak w pamiętnikach z 1978 roku wspominał zawieszenie kolców na kołku. Decyzja o zakończeniu kariery nie oznaczała jednak definitywnego pożegnania się z bieżnią. Były lekkoatleta zajął się szkoleniem młodzieży, ale jego przeznaczeniem okazała się praca w mediach, o czym Tomasz Hopfer przekonał się dosyć szybko.

Pierwsze dziennikarskie szlify
Jego przygoda z dziennikarstwem rozpoczęła się w 1956 roku, kiedy zaczął pisywać do powstałego właśnie pisma „Lekka Atletyka”. Dziesięć lat później, mając za sobą pracę w Głównym Komitecie Kultury Fizycznej, gdzie pisał do resortowych wydawnictw i tworzył słuchowiska radiowe, znalazł zatrudnienie w tygodniku „Sport dla Wszystkich”. W tym samym czasie rozpoczął współpracę z „Expressem Wieczornym”, w którym to publikował swoje teksty w kolumnie sportowej. „Przeszedłem kilkuletni staż w gazecie. Potem uzmysłowiłem sobie, jaki to niezbędny etap pracy w działalności przyszłego dziennikarza telewizyjnego”, wspominał po latach.

Prawdziwy przełom w dziennikarskiej karierze Hopfera nastąpił jednak pod koniec lat 60., kiedy stał się komentatorem sportowym Telewizji Polskiej. „W 1969 roku dostrzegł mnie menadżer telewizyjny – Ryszard Dyja. Zaproponował mi wygłaszanie codziennych komentarzy ze Spartakiady we Wrocławiu (...)”, taki zapis na temat pierwszego kontaktu z telewizją można znaleźć w pamiętnikach Hopfera. Choć premierowy występ poszedł fatalnie, kiedy Dyja po kilkunastu dniach ponownie zaproponował przeprowadzenie relacji młodemu dziennikarzowi, ten nie wahał się ani chwili. Tak rozpoczęła się dwunastoletnia przygoda byłego sportowca z TVP, której zwieńczeniem było objęcie w 1980 roku posady redaktora naczelnego Redakcji Sportu, Kultury Fizycznej i Turystyki Polskiego Radia i Telewizji.

Dwa oblicza telewizyjnej gwiazdy
Tomasz Hopfer w latach 70. stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych sprawozdawców sportowych Telewizji Polskiej. Zasłynął z autorskiego programu „Bieg po zdrowie”, ale prowadził także inne audycje: „Medale, porażki, rekordy” oraz „Dwie strony medalu”. Relacjonował najważniejsze sportowe wydarzenia, z Wyścigiem Pokoju na czele, ale dużą popularność przyniosła mu również rola prezentera słynnego „Studia 2” – publicystyczno-rozrywkowego pasma, które w połowie lat 70. stworzył Mariusz W*. Widzowie cenili Hopfera za jego luz i autentyczność przed kamerą, ale niewielu wiedziało, że doskonała prezencja tego dziennikarza okupiona była ogromnym stresem.

„Równocześnie był w nim drugi człowiek, uczuciowy, nadwrażliwy i kruchy. Człowiek o starganych nerwach, owrzodzonym żołądku, poddawany stresom, lękom o każdy występ, każdy gest”, Bogdan Tuszyński we wspomnianej już książce „Tytani mikrofonu” cytuje słowa Leszka Rafalskiego z krakowskiego „Tempa”. Tomasz Hopfer był świetnym sprawozdawcą i prezenterem, ale praca miała duży wpływ na jego formę fizyczną. „Zdecydował się na zawód, który wyniósł go na szczyty popularności i jednocześnie zrujnował zdrowie” – to już redakcyjny kolega Jerzy Ambroziewicz, którego słowa w swoim dziele przytacza Tuszyński.

Smutne pożegnanie
Ostatecznie to właśnie stres, powodujący pogorszenie się stanu zdrowia Hopfera, doprowadził do jego pożegnania z Telewizją Polską. W styczniu 1980 roku został szefem redakcji sportowej, ale zrezygnował ze stanowiska w listopadzie tego samego roku, po igrzyskach w Moskwie. Sprawowanie kierowniczej funkcji wystawiło jego organizm na jeszcze większą próbę, z którą sobie nie poradził. Próbowano namówić go do powrotu przed kamerę, ale sprawozdawca musiał przede wszystkim poprawić stan swojego zdrowia. Po wielomiesięcznej przerwie na leczenie skierowano go na rentę, przyznając jednocześnie stawkę na podstawie zarobków wyłącznie z redakcji sportowej, choć Tomasz Hopfer dużo więcej zarabiał na prowadzeniu „Studia 2”.

Pożegnanie z Telewizją Polską nie nastąpiło więc w przyjaznej atmosferze. Dziennikarz miał żal za to, jak został potraktowany za lata ciężkiej pracy. Jakby tego było mało, w grudniu 1982 roku były już prezenter nabawił się przeziębienia. W szpitalu zdiagnozowano u niego „zapalenia płuc, opłucnej i oskrzeli”, jak pisze w artykule „Śmierć stała za kamerą” z 1984 roku cytowany przez Tuszyńskiego Leszek Rafalski. 10 grudnia, w wieku zaledwie 47 lat, Tomasz Hopfer zmarł. Zanim odszedł, zdołał sprawić, że amatorskie bieganie przestało być w Polsce uważane za dziwactwo. 

Pamięć przetrwała
Dzięki stworzonemu przez niego programowi telewizyjnemu i akcji „Bieg po zdrowie” oraz poprzez zorganizowanie pierwszego Maratonu Pokoju w 1979 roku, zachęcił cały kraj do aktywności fizycznej. To właśnie on zapoczątkował imprezę, która w tym roku, już pod nazwą Maraton Warszawski, zostanie zorganizowana po raz 36. Wkład Tomasza Hopfera w popularyzację biegów ulicznych w Polsce jest więc nie do przecenienia. Najlepiej świadczy o nim liczba biegów organizowanych corocznie dla uczczenia jego pamięci oraz fakt, że przed dwoma laty jego imieniem nazwano jedną z alej Parku Agrykola.

Fragment poświęcony Tomaszowi Hopferowi - 14:28.

*Wszystkie cytaty umieszczone w tekście pochodzą z książki Bogdana Tuszyńskiego „Tytani mikrofonu” (Polska Oficyna Wydawnicza „BGW”, Warszawa 1992).

 

Komentarze

Komentarz zanim zostanie opublikowany, poddany jest weryfikacji. Jeżeli jego treść nie łamie regulaminu strony, będzie opublikowany.

Brak komentarzy.