Pierwszy minister w III RP skazany za korupcję

2015-12-02, 12:12   A A A   drukuj   Michał Hasik

fot. Wikimedia Commons/Piotr VaGla Waglowski
Kiedyś znakomity chodziarz, później, dość nieoczekiwanie, minister sportu w rządach Kazimierza Marcinkiewicza oraz Jarosława Kaczyńskiego. Jako urzędnik państwowy był zamieszany w kilka afer korupcyjnych. Tomasz Lipiec za swoją karierę polityczną zapłacił wysoką cenę – pobytem w więzieniu oraz banicją ze środowiska sportowego.

W 2005 roku PiS szukał nowego kandydata na szefa resortu sportu. Wydawało się, że pewniakiem jest Artur Piłka, piastujący wówczas funkcję dyrektor Biura Sportu, Turystyki i Wypoczynku w Urzędzie m. st. Warszawy. Do własnego CV dołączył też życiorys zawodowy Tomasz Lipca, swojego kolegi, który szykowany był na jego zastępcę. Po kilku tygodniach okazało się, że ministrem sportu został właśnie Tomasz Lipiec. Mówiło się, że pomysł mianowania go szefem resortu wyszedł od Artura Urbańskiego,  ówczesnego zastępcy Lecha Kaczyńskiego w warszawskim ratuszu. Wybór Lipca był sporym zaskoczeniem. Nowy minister był osobą spoza świata polityki. Zarzucano mu brak kompetencji, chociaż wcześniej sprawował już kilka ważnych funkcji, ale głównie w środowisku sportowym. Był doradcą szefa Departamentu Sportu Wyczynowego Urzędu Kultury Fizycznej i Sportu, a później dyrektorem Stołecznego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Działał też we władzach Polskiego Związku Lekkiej Atletyki – jako prezes Warszawsko-Mazowieckiego Związku Lekkiej Atletyki, a następnie członek Zarządu PZLA i wiceprezes Związku do spraw organizacyjno-finansowych. W lutym 2005 roku został członkiem Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Resort sportu to była jednak inna, wyższa „liga” -  większe pieniądze i większe uprawnienia. Lipiec momentalnie przeskoczył kilka szczebli w polityczno-sportowej hierarchii. Wydawało się, że cały świat leży u jego stóp.

Pierwsze pogłoski dotyczące działalności korupcyjnej Lipca pojawiły się na początku 2006 roku. Liczne kontrole finansowe w kierowanym wcześniej przez niego WOSiR wykazały szereg nieprawidłowości. Sprawie dodawał smaczku fakt, że w tym samym czasie Lipiec wypowiedział otwartą wojnę korupcji w PZPN, którą przegrał, co w efekcie zmusiło go do wycofania ze związku kuratora. Aresztowanie ministra nastąpiło dopiero w 2007 roku. Lipiec został oskarżony m.in. o stworzenie siatki korupcyjnych układów wokół budowy Stadionu Narodowego. Po kilku dniach i rozmowie z prezydentem Kaczyńskim zdecydował się ustąpić ze stanowiska. Sprawa pewnie by przycichła, gdyby nie to, że obciążający go wicedyrektor COS Tadeusz M. zeznał, że w Narodowym Centrum Sportu (państwowej spółce odpowiedzialnej m.in. za budowę i zarządzanie Stadionem Narodowym) planowano wyprowadzenie 100 milionów złotych, które miały zasilić kasę PiS. Sprawa nabrała zatem wymiaru politycznego.

Stadion Narodowy nie był jedynym problemem Lipca. Na światło dzienne wychodziły kolejne „smaczki”. W 2005 roku planowano wyremontować tor łyżwiarski na Stegnach. W zamian za wygranie przetargu inwestor zapłacił 170 tysięcy złotych. Ruszył program budowy orlików – firma produkująca boiska musiała dostosować się do „wymogów” rynkowych, czyli zapłacić zleceniodawcom ok. 4 procent wartości kontraktu. W międzyczasie Lipiec szukał opiekunki do dziecka. Znalazł odpowiednią kandydatkę, które chciała jednak umowy o pracę, ZUS-u i płatnego urlopu. Ówczesny dyrektor WOSiR załatwił jej „lipne” umowy na ponad 30 tysięcy złotych.

Prokuratura postawiła Lipcowi pięć zarzutów, a tocząca się sprawa elektryzowała opinię publiczną. W 2012 roku zapadła decyzja sądu, która brzmiała jak wyrok - trzy i pół roku więzienia, 10-letni zakaz sprawowania funkcji w administracji publicznej i obowiązek naprawienia szkody. W uzasadnienie napisano, że czyny Lipca są „wręcz żenujące”. Sąd skazał też na karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata jego żonę - za nakłanianie innej osoby do fałszywych zeznań i Arkadiusza Ż. - członka jego gabinetu politycznego, który miał m.in. żądać i otrzymać 170 tys. zł łapówki - łączny wyrok dla niego to 3 lata więzienia (on i Lipiec odsiedzieli już 9 miesięcy będąc w areszcie w czasie śledztwa). Z pięciu zarzutów, jakie postawiono Lipcowi, oczyszczono go tylko z jednego – rzekomego  żądania 170 tysięcy złotych łapówki za realizację umowy na remont lodowiska na Stegnach. Za pozostałe, w tym o przyjęciu korzyści majątkowej w zamian za powołanie Tadeusza M. na wiceszefa Centralnego Ośrodka Sportu, został osądzony.

Po wyjściu z aresztu Lipiec długo szukał pracy. Po kilku miesiącach rozpoczął pracę w firmie znajomego, regularnie, trenuje w chodziarstwie Katarzynę Kwokę, która pod jego okiem ustanowiła rekord Polski. Obecnie pełni funkcję dyrektora festiwalu biegowego odbywającego się w ramach corocznego Forum Ekonomicznego w Krynicy. Unika środowiska profesjonalnego sportu, które przypięło mu łatkę „koksiarza” (jeszcze z czasów kariery zawodniczej, został wtedy zawieszony na cztery lata) oraz skorumpowanego urzędnika i działacza sportowego.
Powrót | Źródło: Newsweek.pl/materiały własne
 

Komentarze

Komentarz zanim zostanie opublikowany, poddany jest weryfikacji. Jeżeli jego treść nie łamie regulaminu strony, będzie opublikowany.

Brak komentarzy.